sobota, 31 października 2015

Ostatni dzień października

Ostatni dzień października. Jutro zaczyna się listopad. Kiedy to się stało...? Czas. Wciąż go nie rozumiem.

Zazwyczaj jesteśmy tak niespójni. Gdy go potrzebuję, on ucieka, a jak mam go za dużo, to na przekór (jak dziecko) wlecze się mozolnie. Chyba nie tworzymy udanej pary... a przynajmniej nie ostatnio. Powoli zaczynam odczuwać ogrom tego wszystkiego, co mnie czeka. Wmawiam sobie i innym, że jest dobrze i może na razie jest, jednak... 


W tym roku czas nie współgra też z jesienią. Mijają się jakby nie mogli znaleźć wspólnej drogi.
Mam wrażenie, że ciągle jest szaro-buro, pochmurno i zimno. Wyjątkiem było tylko kilka dni...

Za mało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz